„Poniatówka” i prawy brzeg Wisły

Upał, piasek i woda. Marzenie każdego psa i jego właściciela. Z taką myślą wybrałyśmy się w okolice „Poniatówki”, a potem spacerem w górę Wisły. Wydawałoby się, że miejsce idealne. Freja była zresztą absolutnie szczęśliwa. A ja… nie bardzo. Było miło, malowniczo i w ogóle wakacyjnie. Ale nie byłyśmy same. A wszyscy dookoła pili piwo, smażyli kiełbaski, wyrzucali śmiecie i załatwiali się po krzakach. Raj dla psa. Nie dla mnie jednak. Na szczęście znalazłyśmy bardziej spokojne miejsce, gdzie brzeg okazał się na tyle pociągający dla psa, że przez dwie godziny biegała wte i wewte razem z nowo poznanym młodym amstafem. Co jakiś czas rzucała się do rzeki, aby się ochłodzić, a ja miałam nadzieję, że trochę się przy okazji umyje, chociaż i tak w domu czekało nas szorowanie.

Freja na promie Słonka

Kładki na moście Łazienkowskim ciągle nie są gotowe, ale przypomniałyśmy sobie o promach. I tak z Saskiej Kępy można przepłynąć do Cypla Czerniakowskiego i to za darmo. Potem niestety ze względu na zapachy, które wydzielała jedna z nas, musiałyśmy na Mokotów wracać na piechotę, ale Warszawa latem jest piękna, więc nie było to specjalne wyzwanie. W dodatku znad Wisły na Mokotów praktycznie cały czas można iść parkami, z wyjątkiem niezbyt długiego odcinka: Plac na Rozdrożu – Rondo Jazdy Polskiej.

Brzeg Wisły na pewno jest kuszący latem, jednak lepiej wybrać się w okolice Kępy Zawadowskiej, czy innego spokojnego miejsca, bo Poniatówka i okolice są po prostu zbyt zatłoczone. Trzeba oczywiście pamiętać, że Wisła potrafi mieć ostry nurt i nie każdy pies da sobie z nim radę. Na pewno nie powinno się pozwalać psu za daleko odpływać. Ja pozwalałam Frei odpłynąć tak maksymalnie do kilku metrów, ale i tak miałam wątpliwości czy to nie za daleko. Labradory mają podobno błonę pławną w łapach i chyba rzeczywiście tak jest, bo Freja pływała znakomicie również pod prąd.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *